Rynek w Wentworth – smakołyki „made in Yorkshire”

Niektórzy do szczęścia potrzebują kobiet, wina i śpiewu, ja nie obędę się m.in. bez jedzenia. Ma być smacznie, a najlepiej także zdrowo i lokalnie, tzn. wyhodowane, wychowane, czy chociażby przetworzone w tzw. okolicy. Na poszukiwanie takich lokalnych smakołyków wybrałam się w minioną niedzielę na rynek w Wentworth. Odbywa się tam w drugą niedzielę każdego miesiąca.

Są stoiska, obok których nie umiem przejść obojętnie. To te z miodami, serami, herbatą, olejem, przetworami domowej roboty czy nalewką z własnej piwniczki. Nie inaczej było i dziś – wśród moich łupów znalazły się:

  • curd o smaku „cytryna + Advocat”, czyli popularny krem na bazie jajek, cukru i masła (fantastyczny, nawet za bardzo – miał być do ciasta, zjadam bez niczego – poszło już pół słoika!)
  • słoiczek miodu z dodatkiem olejku cytrynowego z pasieki o włoskobrzmiącej nazwie, lecz pochodzeniu z Południowego Yorkshire (nie mogłam się powstrzymać, choć w domu jescze gryka z maliną i czysta gryka, a w drodze z Polski – wierzba)
  • wędzony ser Wensleydale
  • ketchup z nowej linii, wyprodukowany w niewielkim zakładzie w Nottinghamshire.

Co jeszcze można było dostać? Lokalne kiełbasy, wędliny, chutney’e, swojskie jajka, zagraniczną oliwę i oliwki, a także „złoto Północy” czyli olej rzepakowy. Yorkshire oil, oczywiście.

Tak na marginesie: redakcja Onetu i paru innych mediów trąbiących w kółko o tym, jak Anglicy nie znoszą Polaków, powinna się kiedyś wybrać na Wyspy. Wiem, że nie wszyscy przychylnym okiem patrzą na imigrantów, ale żeby aż tak przesadzać? Podczas wczorajszej wyprawy:

  • ucięłam sobie sześć pogawędek z miejscowymi (inicjatywa w pięciu przypadkach po stronie angielskiej)
  • żaden z rozmówców nie miał nic przeciwko temu, że jestem z Polski
  • usłyszałam kilka słów po polsku – od Anglika, który trzy lata mieszkał w Polsce (w Radomiu, Warszawie i Poznaniu) i bardzo mu się tam podobało
  • dostałam jedno zaproszenie do Yorku (zapewne czysto kurtuazyjne, ale wizytówki poszły w ruch)
  • zostałam poczęstowana ciemnym piwem przez mężczyznę odpoczywającego przed pubem Rockingham Arms.

Jak na jeden dzień, to chyba nieźle?

Jak dojechać:

Rynek w Wentworth odbywa się na placu w Wentworth Garden Centre.

Wentworth Garden Centre
Hague Lane, Wentworth
Rotherham, South Yorkshire
S62 7TF
 

Z Rotherhamu do Wentworth kursuje autobus nr 227.

Previous Tropical Butterfly House - szczypta egzotyki pod Rotherhamem
Next Conisbrough Castle - niecodzienna wieża Hamelina

About author

Olka
Olka 34 posts

Nie znosiła pisać, została dziennikarką. Wielbicielka spacerów z kijami, kotów, czerwonego obuwia, Rumunii, herbaty, jazdy na rowerze, Opowieści z Narwi, Fabrizio de Andre oraz języków obcych (z wyjątkiem angielskiego). W październiku 2013 r. powyższa lista powiększyła się o Południowe Yorkshire.

You might also like

A cup of outdoors 0 Comments

Ogród w Wentworth, czyli jak Anglik sadził ananasy

O tym, jak uwielbiam historyczny ogród w Wentworth Garden Centre, mogłabym napisać  i pięć stron formatu A4 (i byłby to jeden z najdłuższych tekstów popełnionych w życiu – nie licząc

A Cup of Rotherham 0 Comments

Zima w Thrybergh Country Park

Wczoraj doczekałam się mojego pierwszego śniegu w Wielkiej Brytanii. Nareszcie! Okazja warta uczczenia spacerem, bo zimą przyroda wcale nie śpi. Na pierwszy rzut poszły Sprotbrough Flash oraz Thrybergh Country Park

South Yorkshire 0 Comments

Holmes Goit – moja droga do pracy

To był maj. Późnopopołudniowe słońce wciąż śmiało operowało światłem i cieniem nad industrialną zabudową Rotherhamu, a kępa na wysokości Masbrough pachniała jak trzeba – wilgotnym lasem i dymem z kominów

0 Comments

No Comments Yet!

You can be first to comment this post!

Leave a Reply