Peak District – wokół Howden i Derwent

Peak District – wokół Howden i Derwent

Peak District nie kokietuje soczystymi barwami niczym z pocztówkowych kurortów. Zamiast w proszku do kolorów, pierze swe łąki, lasy i wrzosowiska w detergencie „do wszystkiego”. Wszystko jest tu wyblakłe od słońca, przykurzone niczym nadgryziony zębem czasu dywan wystawiony na smagające wiatry. A jednocześnie Peak District zdaje mi się miękki niczym koc wypłukany w Lenorze czy innym Cocolino. Nie inaczej było podczas jednego z ostatnich dni tegorocznej wiosny – na malowniczej trasie wokół zbiorników Derwent i Howden.

Miłość zatopiona przez Derwent

Jeszcze pod koniec XIX w. spacer ten wyglądałby zupełnie inaczej – w miejscu dzisiejszych zbiorników płynęła kapryśna rzeka Derwent, słynąca z nieprzewidywalnych i gwałtownych wezbrań wody. Jeden z takich XVII-wiecznych „kaprysów” rzeki, jak też i miłość do syna zamożnego kupca, przypłacić życiem miała Annie Moreton z Hazleford. Oto, skoro ojciec Bernarda Wellsa nie chce się zgodzić na ślub syna z Annie, Bernard przekrada się do dziewczyny pod osłoną nocy i namawia na wspólną ucieczkę. Gnają na złamanie karku młodzi kochankowie, skacze z kamienia na kamień słodka Annie próbując pokonać Derwent. Ale wzburzona woda nie sprzyja tej miłości  – kochanka Bernarda Wellsa tonie gdzieś na wysokości Hathersage.

Kaprysy rzeki zatamowane

Nagłe powodzie to problem, ale jeszcze większym kłopotem jest galopujące pod koniec XIX w. zapotrzebowanie na wodę w korzystających z dobrodziejstw rewolucji przemysłowej East Midland i Południowym Yorkshire. Zapada więc decyzja: będzie tama na Górnym Derwent, powstaną zbiorniki Derwent i Howden. Już w 1902 r. przeszło tysiąc budowniczych zabiera się do pracy, by ujarzmić kapryśną rzekę i wykorzystać ją dla dobra ludzkości. Przez środek zbiornika Howden, tam – gdzie znajdowało się koryto rzeki Derwent, do dziś przebiega granica pomiędzy Derbyshire i Sheffield.

Tama ma być solidna, murowana, utrzymana w stylu neogotyckim. Gigantyczna robota! Ogromne kamienie, z których wznoszone sa ściany zapory, transportuje się z Grindleford specjalnie w tym celu stworzoną trasą kolejową. Przy placu budowy powstaje Birchinlee – wioska dla pracowników, znana również jako „Tin Town”. Jest tam wszystko, czego budowniczym i ich rodzinom do szczęścia może być potrzeba – są więc szkoła i szpital, posterunek policji, pub i poczta, są publiczne łaźnie i miejsce do rekreacji, jest wreszcie stacja kolejowa oraz wysypisko śmieci. Między 1902 a 1916 r. mieszkało tu od 600 do 1000 osób – pub trzeba było rozbudować, żeby nadążyć za popytem.

Śladami budowniczych tamy

Skończyła się budowa zbiorników, skończył się żywot wioski. O jej istnieniu przypominają fragmenty murów przy trasie wokół zbiornika Derwent, tablice upamiętniające budowniczych tamy oraz prywatne  Muzeum Doliny Derwent. Część dzisiejszego szlaku biegnącego wokół zbiorników Derwent i Howden to zresztą nic innego, jak dawna trasa kolejowa, którą wożono te wielkie kamienie z Grindleford.

Zwróćcie też uwagę na tablicę poświęconą 617. Dywizjonowi Bombowemu, tzw. „Dambusters”. Lotnicy, którzy w maju 1943 r. przeprowadzili akcję bombardowania – przy pomocy tzw. bomb skaczących – zapór wodnych w niemieckim Zagłębiu Ruhry, trenowali wcześniej m.in. na wodach Derwent.

Fairholmes Visitor Centre
Bamford
S33 0AQ, Hope Valley

Previous Łowiska w Wentworth - stawy Markiza Rockingham
Next Hiszpańska inwazja - bluebells w opałach

About author

Olka
Olka 32 posts

Nie znosiła pisać, została dziennikarką. Wielbicielka spacerów z kijami, kotów, czerwonego obuwia, Rumunii, herbaty, jazdy na rowerze, Opowieści z Narwi, Fabrizio de Andre oraz języków obcych (z wyjątkiem angielskiego). W październiku 2013 r. powyższa lista powiększyła się o Południowe Yorkshire.

You might also like

A Cup of Rotherham 0 Comments

Łowiska w Wentworth – stawy Markiza Rockingham

Przeprowadzka na obrzeża Rotherhamu miała jedną wadę (dwa autobusy na godzinę), ale też ogromną zaletę – dzięki niej odkryłam kolejne miejsca do spacerów z kijami. I tak na początku maja

A Cup of Sheffield 0 Comments

Hallam Moors – pierwsze spotkanie z wrzosowiskiem

Kojarzą mi się ze Szkocją, „Wichrowymi Wzgórzami” i tymi wszystkimi romantycznymi filmami, których nie mam zwyczaju oglądać. I odkąd sięgam pamięcią, marzyłam, by po nich pospacerować: z dala od ludzi

A cup of nature 0 Comments

Wyming Brook – fantastyczny spacer nad hałaśliwym potokiem

Czegoś takiego jeszcze nie widziałam w Południowym Yorkshire: droga pięła się pośród sosen i drzew liściastych, chwilami wiodła po drewnianych mostkach, dzięki czemu mogłam ją było przejść suchą stopą. Po

1 Comment

Leave a Reply