Lato w odcieniu lila: lawendy, wrzosów i lilaków

Lato w odcieniu lila: lawendy, wrzosów i lilaków

Kiedy mieszkałam w Polsce, na pytanie o ulubioną porę roku odpowiedź miałam jedną: jesień, a po niej przedwiośnie, zima oraz późne lato. Wiosna i większa część lata to było raczej oczekiwanie na jesień: na pożółkłe liście, mgliste poranki, wciąż ciepłe popołudnia i rześkie wieczory, na coraz krótsze dnie, październikowe szarówki i listopadowe deszcze. Z niemałym więc zdziwieniem odkryłam pewnego dnia, że uwielbiam angielskie lato.

Anglicy nie mogą się nadziwić, kiedy im o tym mówię! Polacy też kręcą głowami: przecież tu chłodno, deszczowo, co tu można lubić? Nawet opalić porządnie się nie można!

No cóż, to w dużej mierze prawda. Ale choć sama czasem marzę o choćby dwóch tygodniach takich upałów, jakie nieraz trafiały się w Polsce, i tak uwielbiam angielskie lato za:

  • kwitnącą w ogródkach i na klombach lawendę
  • wrzosy niemal wszędzie, gdzie tylko się ruszę
  • cudowny fiolet wrzosowisk na obrzeżach Sheffield
  • lilaki na każdym kroku (przez długi czas byłam pewna, że to jest bez)
  • wilgoć w powietrzu, która intensyfikuje zapach kwiatów i drzew, a nieraz daje złudzenie, że jest się nad morzem, a nie na obrzeżach Południowego Yorkshire.

Tak niewiele, a ile radości!

Previous W dorzeczu górnego Donu: Wharncliffe Woods, Deepcar i Broomhead Reservoir
Next Sheffield Walking Festival powraca - znamy datę i program

About author

Olka
Olka 34 posts

Nie znosiła pisać, została dziennikarką. Wielbicielka spacerów z kijami, kotów, czerwonego obuwia, Rumunii, herbaty, jazdy na rowerze, Opowieści z Narwi, Fabrizio de Andre oraz języków obcych (z wyjątkiem angielskiego). W październiku 2013 r. powyższa lista powiększyła się o Południowe Yorkshire.

You might also like

South Yorkshire 0 Comments

Shire Brook Valley – na styku Nortumbrii i Królestwa Mercji

Jest taki pub w Gleadless Townend, którego jedna część leży jeszcze w Sheffield, druga zaś już na terenie Derbyshire. To Red Lion, pod którym swój początek bierze Shire Brook. Ten niepozorny

A cup of leisure 0 Comments

Aston Springs Farm – namiastka wsi dla mieszczucha

Fajnie jest mieć blisko do babci, jeszcze fajniej, jeśli babcia mieszka na wsi. Moje babcie mieszkały rzut beretem ode mnie, lecz ku mej dziecięcej rozpaczy – w blokach w moim

A Cup of Rotherham 0 Comments

Ogród w Wentworth, czyli jak Anglik sadził ananasy

O tym, jak uwielbiam historyczny ogród w Wentworth Garden Centre, mogłabym napisać  i pięć stron formatu A4 (i byłby to jeden z najdłuższych tekstów popełnionych w życiu – nie licząc

0 Comments

No Comments Yet!

You can be first to comment this post!

Leave a Reply