Hiszpańska inwazja – bluebells w opałach

Hiszpańska inwazja – bluebells w opałach

Hiszpańscy kolonizatorzy coraz śmielej poczynają sobie w angielskich lasach. Także w Yorkshire, np. w Greno Woods na terenie Sheffield, gdzie Hiszpanie coraz mocniej się panoszą, a nawet krzyżują z zepchniętymi do defensywy „lokalsami”- ze szkodą dla środowiska. Bo walka toczy się między hiacyntowcem zwyczajnym, a hiszpańskim – zagrożone są bluebells – te urocze niebieskie dzwonki, które na wiosnę tworzą przepiękne kobierce na terenach leśnych.

Nie te barwy, nie ten zapach

Sprawa jest poważna. Połowa hiacyntowców zwyczajnych na świecie znajduje się w brytyjskich lasach, ale w przeciągu ostatnich kilku lat ich hiszpańscy kuzyni tak się rozszaleli, że obecnie jeden na sześć hiacyntowców napotkanych w brytyjskich lasach liściastych, to „Hiszpan”, a na terenach miejskich „południowcy” mają zapewne jeszcze większą przewagę. Według Sheffield & Rotherham Wildlife Trust, we wspomnianym Greno Woods miejscowe bluebells zepchnięto do głębokiej defensywy – znaleźć można już tylko głęboko w lesie, bo na jego skraju rozgościły się hiacyntowce hiszpańskie, a nieco dalej – hybrydy. „Hiszpanie”, poza tym, że obcy w brytyjskim ekosystemie, to jeszcze mają jaśniejsze barwy i nie pachną, lub wydzielają tylko słaby zapach – nie to, co upajający wonią „Brytyjczycy”.

Wspomóż lasy – wybierz bluebells

Co można zrobić, by zatrzymać hiszpańską ekspansję? Eksperci z Sheffield & Rotherham Wildlife Trust sugerują, by w ogródkach znajdujących się w niewielkiej odległości od terenów leśnych, po prostu nie sadzić obcych hiacyntowców. Będąc w lesie, nie zrywajmy miejscowych bluebells, i pod żadnym pozorem nie wyrzucajmy tam ogrodowych śmieci. Te działania z pewnością pomogą utrzymać równowagę w tutejszych lasach, a uwaga: Sheffield ma 160 publicznie dostępnych lasów porośniętych przez 2 miliony drzew. Zajmują one powierzchnię 400 hektarów, co stanowi ponad 10% powierzchni miasta. To najlepszy wynik w całek Wielkiej Brytanii – ale nie bez kozery  Sheffield nosi tytuł „najbardziej zielonego miasta w Anglii”.

Previous Peak District - wokół Howden i Derwent
Next South Yorkshire Transport Museum - piętrusem w podróż do przeszłości

About author

Olka
Olka 34 posts

Nie znosiła pisać, została dziennikarką. Wielbicielka spacerów z kijami, kotów, czerwonego obuwia, Rumunii, herbaty, jazdy na rowerze, Opowieści z Narwi, Fabrizio de Andre oraz języków obcych (z wyjątkiem angielskiego). W październiku 2013 r. powyższa lista powiększyła się o Południowe Yorkshire.

You might also like

Okolice Yorkshire 1Comments

Peak District – wokół Howden i Derwent

Peak District nie kokietuje soczystymi barwami niczym z pocztówkowych kurortów. Zamiast w proszku do kolorów, pierze swe łąki, lasy i wrzosowiska w detergencie „do wszystkiego”. Wszystko jest tu wyblakłe od

A cup of outdoors 0 Comments

Łowiska w Wentworth – stawy Markiza Rockingham

Przeprowadzka na obrzeża Rotherhamu miała jedną wadę (dwa autobusy na godzinę), ale też ogromną zaletę – dzięki niej odkryłam kolejne miejsca do spacerów z kijami. I tak na początku maja

A cup of outdoors 0 Comments

Shire Brook Valley – na styku Nortumbrii i Królestwa Mercji

Jest taki pub w Gleadless Townend, którego jedna część leży jeszcze w Sheffield, druga zaś już na terenie Derbyshire. To Red Lion, pod którym swój początek bierze Shire Brook. Ten niepozorny

0 Comments

No Comments Yet!

You can be first to comment this post!

Leave a Reply