Hallam Moors – pierwsze spotkanie z wrzosowiskiem

Hallam Moors – pierwsze spotkanie z wrzosowiskiem

Kojarzą mi się ze Szkocją, „Wichrowymi Wzgórzami” i tymi wszystkimi romantycznymi filmami, których nie mam zwyczaju oglądać. I odkąd sięgam pamięcią, marzyłam, by po nich pospacerować: z dala od ludzi iść sobie po smaganych porywistym wiatrem różowo-fioletowych łąkach, nad którymi przesuwałyby się groźne ciemnoszare chmury zwiastujące ulewę. Tak właśnie to sobie wyobrażałam, ale najwyraźniej na spacer po Hallam Moors wybrałam nieodpowiednią pogodę: owszem, gwizdało porządnie, ale poprzez jasne chmury dryfujące po niebie przebijało się całkiem śmiałe słońce. Tak wyglądało moje pierwsze (i w sumie przypadkowe) spotkanie z wrzosowiskiem.

Różowa łąka namierzona

Dochodziło południe, gdy znalazłam się na skraju rezerwatu Wyming Brook. Trochę za wcześnie, by wracać do domu – nawet jeśli do przystanku było jakieś pół godziny spaceru. Szkoda zmarnować taką piękną sobotę, choć po zjedzeniu jedynej zabranej z sobą kanapki wiedziałam, że dalsza wędrówka oznacza burczący żołądek! Strzałki wkazywały trzy możliwości: Redmires Road, parking i powrót nad potok. Ostatnia możliwość odpadała: nie lubię wracać tą samą drogą. Przypomniała mi się różowa łąka, majacząca w oddali na początku spaceru – „pink meadow”, jak nazywał wrzosowisko Malcolm, kierownik grupy seniorów, którą odprowadziła mnie pod bramkę rezerwatu tego przedpołudnia. Postanowiłam jej poszukać.

Do parkingu przy Wyming Brook wiedzie Redmires Road. Droga ta biegnie dalej, do Redmires Reservoirs, które są zaledwie o rzut kamieniem od rezerwatu. Tam również znajduje się parking, da się więc dojechać bezpośrednio do ścieżki wiodącej na wrzosowisko. Na Hallam Moors.

Skręciłam w pierwszą ścieżkę na wysokości zbiornika: tę, która biegnie wzdłuż rowu, początkowo skrajem niewielkiego rezerwatu Hammond’s Field, a następnie obok pastwisk z pasącymi się owieczkami. Nie od razu wrzosowiska ukazały swe bladofioletowe oblicze, stąd już pierwsza połać zarośli wzbudziła we mnie ogromny entuzjazm. Dalej było już tylko lepiej – coraz więcej tego bladego fioletu, cudownie kontrastującego z przygaszoną żółcią i zielenią traw. Hallam Moors, ten wysunięty daleko na wschód kawałek parku narodowego Peak District, na punkcie którego Anglicy zdają się mieć hopla niczym Polacy na punkcie Mazur czy Tatr, wyglądał niczym barwny dywan, pozostawiony zbyt długo po praniu do wyschnięcia w słońcu, jak stara wyblakła pocztówka, odnaleziona cudem gdzieś na dnie szuflady. Cóż za przeciwieństwo nasyconych zieleni w Wyming Brook! Ale właśnie ta bladość zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Nie potrafiłam po prostu schować aparatu do plecaka i wędrować dalej.

Skandynawski przysmak z Hallam Moors

Wrzosowiska Hallam to część Eastern Peak District Moors, porastających podłoże z piaskowca, łupków ilastych i mułowców. Dzięki połączeniu torfowisk, wilgotnych i suchych wrzosowisk, łąk o kwaśnych glebach, strumyków, skalnych klifów i kamienistych zboczy z domieszką lasów, na terenie Eastern Peak District Moors można zobaczyć ponoć pełną gamę roślin górskich charakterystycznych dla południowych Gór Pennińskich. Ciekawostką na Hallam Moors jest rzadko występująca w Wielkiej Brytanii malina moroszka, znana również jako malina nordycka, która do tej pory kojarzyła mi się raczej z tundrą, niż z wrzosowiskami. Ta niepozorna krzewinka to prawdziwy skandynawski przysmak, chętnie przerabiany przez ludzi Północy na dżemy, likiery i wina. W Anglii próżno jej szukać na południe od Peak District.

Spacerując po wrzosowiskach Wschodniego Peak District wypatrujcie zamieszkujących je ptaków: świergotków łąkowych, siewek złotych, kulików wielkich, biegusów zmiennych czy też krwawodziobów. Ja się, szczerze mówiąc, bardziej rozglądałam za żmijami zygzakowatymi. Na spotkanie z nimi zdecydowanie nie miałam ochoty.

Tu znajdziecie niewielką mapkę z zaznaczoną ścieżką.

A tu trzeba dojść lub dojechać.

Previous Wyming Brook - dzika odsłona Sheffield
Next Clifton Park - od szubienicy do ulubieńca mieszkańców

About author

Olka
Olka 34 posts

Nie znosiła pisać, została dziennikarką. Wielbicielka spacerów z kijami, kotów, czerwonego obuwia, Rumunii, herbaty, jazdy na rowerze, Opowieści z Narwi, Fabrizio de Andre oraz języków obcych (z wyjątkiem angielskiego). W październiku 2013 r. powyższa lista powiększyła się o Południowe Yorkshire.

You might also like

North Yorkshire 0 Comments

Arktyczny braciszek zagrożony wyginięciem

Zaokrąglona głowa, charakterystyczne żółte narośle u nasady masywnego, szaro-pomarańczowego dzioba, do tego krótkie pomarańczowe łapki – patrząc na maskonura atlantyckiego, znanego pod łacińską nazwą jako „arktyczny braciszek”, nie sposób się

A cup of outdoors 0 Comments

Holmes Goit – moja droga do pracy

To był maj. Późnopopołudniowe słońce wciąż śmiało operowało światłem i cieniem nad industrialną zabudową Rotherhamu, a kępa na wysokości Masbrough pachniała jak trzeba – wilgotnym lasem i dymem z kominów

South Yorkshire 0 Comments

Lato w odcieniu lila: lawendy, wrzosów i lilaków

Kiedy mieszkałam w Polsce, na pytanie o ulubioną porę roku odpowiedź miałam jedną: jesień, a po niej przedwiośnie, zima oraz późne lato. Wiosna i większa część lata to było raczej

0 Comments

No Comments Yet!

You can be first to comment this post!

Leave a Reply