Brodsworth Hall – tak mieszkali Thellussonowie

Brodsworth Hall – tak mieszkali Thellussonowie

Niecodzienna była ostatnia wola Petera Thellussona, lecz jego potomkowie nic nie wskórali – Brodsworth Hall na łono wywodzącej sie od francuskich hugenotów familii powrócił dopiero sześć dekad po jego śmierci. Charles Sabine Augustus Thellusson – prawnuk kupca i bankiera, który dorobił się m.in. na sprzedaży ubezpieczeń i cukru, a część majątku zainwestował właśnie w Yorkshire – miał nie tylko wizję, jak odziedziczona posiadłość powinna wyglądać: miał również wszystko, co niezbędne, by kompletną przebudowę Brodsworth Hall przeprowadzić w niespełna dwa lata – między 1861 a 1863 r. Przywrócenie dworowi świetności przez English Heritage pod koniec XX w. potrwało znacznie dłużej, bo aż pięć lat.

Jak za dawnych lat

Wrota Brodsworth Hall otwierają się przed nami punkt jedenasta. Mike, przewodnik, który o Brodsworth Hall wie prawie wszystko, wita się z nami i już na dzień dobry prosi o niedotykanie eksponatów i ścian. Gmach i jego wnętrza starano się zachować możliwie w jak największym stopniu w oryginale, a jak przecież wiadomo, bakterie przeniesione na kompletnie niesterylnych dłoniach szkodzą tak murom i meblom, jak i bibelotom. Szkodzą także książkom i to jest, jak wyszło na jaw w trakcie oprowadzania, przyczyna, dla której Mike nie ma bladego pojęcia, jakie tytuły kryją się w biblioteczce zgromadzonej przez Thellussonów. Nawet on, Mike, nie ma bowiem prawa ich dotknąć, choć zapewne księgi te rzadziej były dotykane przez pierwotnych właścicieli niźli inne eksponaty – czytanie do ulubionych czynności Thellussonów nie należało.

Dojechać do Brodsworth Hall można tylko dwoma autobusami, kursującymi wcale nie za często między Barnsley a Doncaster, a w niedzielę wcale. Dostrzegam pewną zaletę takiego stanu rzeczy – skoro trudno dojechać, łatwiej zostać dłużej niż się pierwotnie planowało (oh, właśnie ucieka mój autobus, a skoro do kolejnego jakaś godzinka…). Tak więc zostałam, zostałam, by po zwiedzaniu parteru z przewodnikiem poszwędać się po zakamarkach ogrodu pielęgnowanego przez sześciu ogrodników, a następnie zajrzeć do pokoi na piętrze, gdzie mieściła się m.in. sypialnia Sylvii Grant-Dalton, ostatniej właścicielki posiadłości. Już choćby dla ogrodów warto było przyjechać na dłużej. Był koniec października, droga do majątku usłana dywanem z brązowych i żóltych liści, a w Brodsworth tyle zieleni!

Mariaż londyńsko-włoski

Ale wróćmy na razie do drugiej połowy XIX w., kiedy to batalia prawna o majątek nareszcie się kończy i 8 tys. akrów ziemi w Brodsworth trafia w ręce wspomnianego Charlesa Sabine Augustusa Thellussona. Nowy właściciel każe rozebrać zastane budynki, zatrudnia mało znanego londyńskiego architekta Phillipa Wilkinsona oraz ekipę budowlańców, z góry ustalając cenę oraz czas zakończenia prac, co pozwoliło na iście ekspresowe tempo oraz obniżkę kosztów, które zamknęły się w kwocie nieco powyżej 45 tysięcy funtów. Do budowy wykorzystuje materiały z rozebranej rezydencji łącząc je z marmurami, zdobiąc ściany malowidłami i polerowanymi stiukami marmurowymi, podłogi wykłada ręcznie i maszynowo tkanymi dywanami od Lapworth Brothers, londyńskiej firmy, która dostarczyła także mahoniowe meble. Nowy gmach nawiązuje do renesansowych włoskich pałaców, zapewnia rodzinie Thellussonów komfort i miejsce do rozrywki, a także liczne pokoje dla służby. Zaniedbana przestrzeń wokół budynku stopniowo przeistacza się w zachwycające ogrody.

W służbie ojczyźnie

Wybuch pierwszej wojny światowej znacznie uszczuplił liczbę zatrudnionych w posiadłości w Brodsworth, która już nigdy nie powróciła do stanu przedwojennego. Wiele prac przejęły kobiety, jako że mężczyźni spełniali w tym czasie swój obowiązek wobec ojczyzny.

W 1931 r. Brodsworth Hall dziedziczy Charles Grant-Dalton, który razem z bratem spędził w tej posiadłości kawał dzieciństwa. Przeprowadza się z Hampshire do Yorkshire wraz ze swą żoną, Sylvią Grant-Dalton oraz 11-letnią córką Pamelą. Gdy w 1939 r. wybucha II wojna światowa, Charles organizuje tu lokalną jednostkę Home Guard, podczas gdy Sylvia i Pamela pełnią rolę pielęgniarek, a Pamela ponadto działa w Air Transport Auxiliary, będącej służbą pomocniczą Royal Air Force. Po tym, jak armia zarekwirowała Brodsworth, właścicielom pozostawiono zaledwie kilka pokoi. Ale w porównaniu z innymi wiejskimi rezydencjami, posiadłości Grant-Daltonów udało się uniknąć większych zniszczeń.

Na widok publiczny

Gdy w 1952 r. umiera Charles Grant-Dalton, posiadłość zostaje zapisana jedynej córce Pameli. Sylvia, której drugim mężem został kuzyn Charlesa – Eustace Grant-Dalton, do końca życia pozostaje w Brodsworth. Towarzyszy jej nieliczny personel pomocniczy. Do 1981 r. jest przy niej starsza o rok Emily Chester, która na służbie w majątku spędziła 71 lat. Sylvia umiera w 1988 r. Pamela i jej mąż Ronald Williams mieszkają wprawdzie w Brodsworth, ale nie w głównym budynku, na co nie mają ochoty. Wreszcie, po dwóch latach negocjacji, posiadłość w Brodsworth przechodzi pod zarządzanie English Heritage. Pamela nie doczekała otwarcia majątku dla zwiedzających, zmarła w 1994 r., na rok przed odwiedzinami pierwszych miłośników historii i sztuki.

Brodsworth Hall and Gardens
Brodsworth
DN5 7XJ Doncaster

http://www.english-heritage.org.uk/daysout/properties/brodsworth-hall-and-gardens/

Jak dojechać:

z Doncaster i Barnsley autobusem 203 (Tates Travel), z Doncaster także 303 (Doncaster Community Transport).

Previous Zima w Thrybergh Country Park
Next Potteric Carr - podmokłe królestwo pod Doncaster

About author

Olka
Olka 34 posts

Nie znosiła pisać, została dziennikarką. Wielbicielka spacerów z kijami, kotów, czerwonego obuwia, Rumunii, herbaty, jazdy na rowerze, Opowieści z Narwi, Fabrizio de Andre oraz języków obcych (z wyjątkiem angielskiego). W październiku 2013 r. powyższa lista powiększyła się o Południowe Yorkshire.

You might also like

A cup of heritage 0 Comments

Boston Castle – bojkot herbaty w samym sercu Anglii

Thomas Howard nie zgadzał się z polityką monarchi brytyjskiej. Sprzeciw wyrażał na różne sposoby – a to nadając nazwę „Boston Castle” swej loży myśliwskiej w Moorgate, a to odmawiając herbaty

A Cup of Rotherham 0 Comments

Najdłuższa wiejska rezydencja Europy? Pod Rotherhamem

– Słyszeliście, że to najdłuższa wiejska rezydencja w Europie? – zapytał. – Wspaniały budynek, naprawdę! Budynek to Wentworth Woodhouse, a zachwalajacy – mężczyzna poproszony o zrobienie zdjęcia naszej czwórce przy

A cup of outdoors 0 Comments

Denaby Ings – polder u ujścia rzeki Dearne

Jak pięknie wstać, skoro świt… Jutrzenki blask duszkiem pić… O tak, dla takich widoków warto było w pierwszą niedzielę tego roku wstać o 5.30, by pierwszym autobusem w kierunku Mexborough

2 komentarze

    • Aleksandra
      Grudzień 30, 18:43 Reply

      Na mnie Brodsworth Hall zrobił bardzo pozytywne wrażenie. I tylko żałuję, że nie miałam możliwości wiosną wybrać się na „Brodsworth Hall by candlelight”…

Leave a Reply