Boston Castle – bojkot herbaty w samym sercu Anglii

Thomas Howard nie zgadzał się z polityką monarchi brytyjskiej. Sprzeciw wyrażał na różne sposoby – a to nadając nazwę „Boston Castle” swej loży myśliwskiej w Moorgate, a to odmawiając herbaty swym gościom. Nie jest więc dziełem przypadku, że mieszkańcy Rotherhamu swój pierwszy ogólnodostępny park otrzymali 4 lipca 1876 r., a więc w setną rocznicę ogłoszenia Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Tea Time? Nie w Boston Castle!

Howard, III Hrabia Effingham, rozpoczął budowę swej loży w Moorgate w 1773 r. W tym czasie za Atlantykiem doszło do protestów: koloniści znad Zatoki Masachussets zablokowali statki Kompanii Wschodnioindyjskiej, broniąc im dostępu do większości portów. Kompania chciała tam upłynnić – z pominięciem podatków i ceł, za to za zgodą metropolii – kontenery herbacianych liści, których nie udało się sprzedać gdzie indziej.

Blokada szła sprawnie wszędzie, za wyjątkiem Bostonu, w którym sam gubernator Nowej Anglii nadzorował tranzyt używki. A że miał on w swym arsenale garnizon wojskowy i wojenną flotyllę, bojkotowana herbata wciąż docierała do miasta. Tak było do 16 grudnia…

Tamtego zimowego dnia trzy pełne chińskiej herbaty statki: Dartmouth, Eleanor i Beaver zawinęły do portu. Nie doczekały rozładunku: w poprzedzającą go noc kilkudziesięciu członków patriotycznej i zakonspirowanej organizacji „Synowie Wolności”, przebranych w indiańskie stroje, wdarło się na pokłady. Wszystkie zapasy herbaty – całe 300 kontenerów liści – wrzucili do zatoki, zaś na kapitanach wymogli podpisanie oświadczeń, iż żaden inny towar nie został naruszony.

Incydent przeszedł do historii jako „Bostońskie picie herbaty”. Był on zresztą jedną z przesłanek do wybuchu amerykańskiej wojny o niepodległość. Wojny, którą III Hrabia Effingham uważał za „niesprawiedliwą” i nie zamierzał ręki do niej przyłożyć. Wygłosił więc w Izbie Lordów płomienną przemowę o wolności, po czym zrzekł się mandatu, zwinął manatki i udał w drogę do Yorkshire. By jeszcze dobitniej wyrazić swój sprzeciw wobec brytyjskiej polityki, niewielką dwukondygnacyjną fortecę na potrzeby wypraw łowieckich nazwał Boston Castle. Co więcej, jak podają Joan i Mel Jones w książce „Historyczne parki i ogrody w i wokół Południowego Yorkshire”, hrabia nigdy nie pozwalał pić w Boston Castle „tego obrzydliwego napoju”, w zamian pozwalał swym gościom obficie raczyć się winem oraz ponczem.

Dywany z 40 tysięcy roślin

Sto lat później, gdy mer Rotherhamu z żoną oficjalnie otworzyli park parku, „bostoński zamek” stał się jedną z jego atrakcji. Ale już samo położenie parku warte jest wizyty. Rozpływali się nad nim dziennikarze Rotherham Advertiser pisząc, że „trudno o bardziej czarowne miejsce”. Wysokie na 300 stóp wzgórze gwarantuje wspaniałe widoki (podczas II wojny światowej doceniła je także straż ogniowa, lokując tu swój punkt obserwacyjny). O to z kolei, by park zachwycał roślinnością, zadbał urodzony w Dalton Henry Albiston, który miał już wówczas na koncie projekty innych ogrodów. Specjalnością Albistona były tkane z kwiatów dywany – na słynne kwietne kobierce otrafił zużyć ponad 40 tysięcy roślin, włączając dwie odmiany lobelii, rośliny z rodziny dzwonkowatych, o wdzięcznych nazwach „Boston Castle” i „Rotherham Park”.

Przyjemnie musiało się spacerować wijącymi się pośród bujnej roślinności ścieżkami czy dającymi wytchnienie w upalny dzień zadrzewionymi alejami. W parku nie zabrakło też udogodnień do rekreacji: trawników do gry w krokieta, miejsca do gry w krykieta, drążków gimnastycznych, huśtawek czy też karuzeli przypominającej nieco naszą „łańcuchową”. Mieszkańcy Rotherham doczekali się miejsca do wypoczynku z prawdziwego zdarzenia.

Po południu 4 lipca 1876 r. sklepy i firmy były pozamykane, a większość mieszkańców – w wyśmienitych, wakacyjnych humorach. Byli jednak i tacy, którym otwarcie parku dla szerokich mas społeczeństwa nie pozwalało cieszyć się chwilą – to właściciele posesji na Moorgate, obawiający się inwazji nieokrzesanych tłumów. Władze miasta zapewniły ich jednak, że wszelkie ekscesy będą surowo karane. Zresztą, na uroczystość zaproszonych zostało ponad stu lokalnych dygnitarzy, organizatorzy musieli więc zadbać o odpowiednią ochronę. Podobnie jak o wyśmienitego kucharza, który serwował m.in. cielęcinę w galarecie, ozorki i przyozdobione szynki, kaczkę, sałatkę z homarów, a także blamanż, krem z brandy, sernik cytrynowy i inne łakocie.

Dziś o to, by park wyglądał należycie dba lokalna grupa wsparcia „The Friends of Boston Castle and Parklands”. Przystrzyżona trawa i żywopłoty, kwitnące klomby. Wróciłam tam niedawno z przyjaciółką, która przyjechała z Polski na kilka dni w odwiedziny. Spacer na Moorgate okazał się pewnym wyzwaniem dla jej kondycji, rozglądając się jednak ze „wzgórza kamieniołomów” (jak niegdyś nazywali je okoliczni mieszkańcy), E. podsumowała z zadowoleniem: warto było się chwilę pomęczyć.

Boston Castle Park

Boston Castle Grove
S60 2BD, Rotherham

Wskazówki dojazdu:

Do Boston Castle Park można dostać się autobusami linii: 10, 19B, 27 i 29A – wysiadka na przystanku przy Thomas Rotherham College. Jeśli macie dobrą kondycję (lub właśnie nad nią pracujecie) – proponuję spacer od strony Centenary Way – na ścieżkę pnącą się w stronę parku wejdziecie przy Bentley Street. Zdecydowanie polecam – fantastyczne widoki gwarantowane!

Ps. jeśli już będziecie w Parku, możecie przespacerować się także po sąsiadującym z nim lesie Canklow Wood.


Wyświetl większą mapę

Previous Łyski w Thrybergh Country Park
Next Tropical Butterfly House - szczypta egzotyki pod Rotherhamem

About author

Olka
Olka 34 posts

Nie znosiła pisać, została dziennikarką. Wielbicielka spacerów z kijami, kotów, czerwonego obuwia, Rumunii, herbaty, jazdy na rowerze, Opowieści z Narwi, Fabrizio de Andre oraz języków obcych (z wyjątkiem angielskiego). W październiku 2013 r. powyższa lista powiększyła się o Południowe Yorkshire.

You might also like

A cup of heritage 2 komentarze

Brodsworth Hall – tak mieszkali Thellussonowie

Niecodzienna była ostatnia wola Petera Thellussona, lecz jego potomkowie nic nie wskórali – Brodsworth Hall na łono wywodzącej sie od francuskich hugenotów familii powrócił dopiero sześć dekad po jego śmierci.

A cup of outdoors 0 Comments

Łowiska w Wentworth – stawy Markiza Rockingham

Przeprowadzka na obrzeża Rotherhamu miała jedną wadę (dwa autobusy na godzinę), ale też ogromną zaletę – dzięki niej odkryłam kolejne miejsca do spacerów z kijami. I tak na początku maja

A cup of outdoors 0 Comments

Ogród w Wentworth, czyli jak Anglik sadził ananasy

O tym, jak uwielbiam historyczny ogród w Wentworth Garden Centre, mogłabym napisać  i pięć stron formatu A4 (i byłby to jeden z najdłuższych tekstów popełnionych w życiu – nie licząc

0 Comments

No Comments Yet!

You can be first to comment this post!

Leave a Reply